Polska wzmacnia granicę z Ukrainą po incydentach z dronami

Źródło zdjęcia, EPA
- Autor, Adam Easton
- Stanowisko, Korespondent BBC News w Warszawie
- Data publikacji
- Czas czytania: 2 min
Polskie wojsko wzmacnia przejścia graniczne z Ukrainą po tym, jak w weekend blisko granicy doszło do serii ataków rosyjskich dronów.
Jeden z bezzałogowców zaatakował w niedzielę pociąg pasażerski blisko przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Inny uderzył w ciężarówkę stojącą na pobliskiej stacji paliw.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz napisał na X:
„Wzmacniamy ochronę naszych przejść granicznych z Ukrainą. Ostatnie dni pokazują, że działania Rosji zagrażają bezpieczeństwu całej Europy."
„Zgodnie z decyzją naszego rządu wzmacniana jest m. in. infrastruktura wykorzystywana przez Straż Graniczną. Żołnierze 18 Pułku Saperów realizują już zadania, dzięki którym wzmocnione będą posterunki i infrastruktura w pobliżu granicy Polski z Ukrainą."
Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że umocnienia wykorzystują tzw. hesco-bastiony - składane kosze wyłożone drucianą siatką, które można wypełnić piaskiem lub żwirem. Kontenery mogą służyć jako bariera przeciwwybuchowa lub konstrukcja oporowa.
W pobliżu przejść granicznych w Dorohusku, Medyce i Korczowej powstają też stanowiska obserwacyjne i wartownicze.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński opublikował na X zdjęcie nowo umocnionego posterunku w Dorohusku.
Wiceminister spraw wewnętrznych Czesław Mroczek powiedział w środę w Radiu ZET, że władze reorganizują ruch na granicy, by zmniejszyć liczbę pojazdów oczekujących na odprawę.
„Wprowadziliśmy taką organizację przejścia granicznego, by na czas tego zagrożenia jak najmniej środków transportu, które mogłyby zwiększyć szkody w wyniku takiego napadu, pozostawało na przejściu," powiedział Mroczek.
„Przygotowaliśmy ochronę wszystkich funkcjonariuszy na przejściach i sposób ewakuacji, także podróżnych," dodał.
Decyzję o budowie umocnień podjęto po atakach rosyjskich dronów w pobliżu przejść granicznych w miniony weekend.
Ogłoszono ją na krótko po tym, jak dron zaatakował pociąg na stacji w ukraińskim Jagodzinie - blisko Dorohuska - i uszkodził lokomotywę.
Niedługo wcześniej przez rejon przejechali pociągiem wysocy europejscy urzędnicy - w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, były premier Szwecji Carl Bildt i brytyjski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jonathan Powell. Wracali z konferencji Yalta European Strategy w Kijowie.
Nikt nie zginął ani nie został ranny. Według ukraińskich władz wszystkich pasażerów zaatakowanego pociągu ewakuowano.
Były szef CIA David Petraeus, który podczas ataku był w innym pociągu na stacji w Jagodzinie, opisał incydent jako „przerażający".
„To działania prawdziwie barbarzyńskiego przywódcy, który próbuje terroryzować ukraińskich cywilów," powiedział Petraeus w rozmowie z New York Times.
Ukraiński operator kolei oświadczył, że pociąg dyplomatyczny z Johnsonem i Bildtem na pokładzie „opuścił stację wcześniej, niż oczekiwano wskutek zmiany rozkładu jazdy... z powodu ciągłych gróźb rosyjskich ataków".
Według spółki Ukrzaliznycia nakaz ewakuacji pasażerów trafionego pociągu wydano „zaledwie 15 minut" przed atakiem rosyjskiego drona.
Zarówno polskie, jak i ukraińskie władze poinformowały, że atak miał miejsce dwa kilometry od granicy.
Według Kosiniaka-Kamysza Rosja eskaluje działania wobec państw NATO.
W poniedziałek polskie wojsko wyłowiło z Bałtyku wojskowego drona w pobliżu miejscowości Rusinowo. Według wstępnych ustaleń był to rosyjski dron Gerbera 2. Był wyposażony w głowicę bojową, którą zneutralizowano.
„Rosja będzie eskalować, idzie do góry po drabinie eskalacyjnej. Widać to w ostatnich tygodniach wobec państw bałtyckich, Rumunii, Mołdawii, Polski, Niemiec, innych państw NATO i UE," powiedział Kosiniak-Kamysz dziennikarzom w Sejmie.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Joanna Kozłowska









