Rosja zaostrza groźby wobec Ukrainy. Co to oznacza dla przebiegu wojny?

Źródło zdjęcia, BBC/Lee Durant
- Autor, Jonathan Beale
- Stanowisko, Korespondent ds. obronności
- Relacja z, Kijów
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Moskwa nasiliła swoje groźby wobec Ukrainy, ostrzegając przed „ciągłymi, systematycznymi uderzeniami na Kijów, wymierzonymi w kompleks militarno-przemysłowy".
Rosyjskie władze wezwały też obcokrajowców i personel dyplomatyczny do „jak najszybszego" opuszczenia miasta.
Brzmi to złowieszczo, ale czy oznacza faktyczne zmiany? Czy ostrzejsza retoryka Rosji przełoży się na intensyfikację działań wojennych?
Ostatnie groźby Kremla to w pewnym sensie nic nowego.
Według ukraińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Rosja od ponad czterech lat atakuje każdego tygodnia mniejsze i większe miasta.
W ocenie ministerstwa „ogólny poziom zagrożeń dla bezpieczeństwa, jakie Rosja stwarza dla Kijowa i innych miast, pozostaje taki sam jak w poprzednich miesiącach i latach".
Nowością jest język, jakim posługuje się Kreml, by uzasadnić ataki. Wiąże się z konkretnym incydentem z zeszłego tygodnia.
Moskwa oskarża Ukrainę o celowe zabicie 21 studentów podczas ataku na Starobielsk w obwodzie ługańskim.
Ukraina nadal twierdzi, że uderzyła w obiekt wojskowy na terytorium okupowanym przez Rosję.
Jednak Kreml przedstawia zdarzenie jako celowy atak na ludność cywilną i uzasadniony powód do odwetu.

Źródło zdjęcia, BBC/Lee Durant
W przeszłości Kreml rzadko udzielał wyjaśnień w związku z podobnymi atakami. Rosja nie wykazuje też większych wyrzutów sumienia z powodu cywilnych ofiar jej własnych uderzeń na Ukrainę.
Jakikolwiek odwet wobec Kijowa spowodowałby prawdopodobnie śmierć kolejnych cywilów.
Iwan Stupak, analityk wojskowy i były oficer ukraińskiego wywiadu, uważa nowy język Kremla za znak, że rosyjskie władze z trudem kontrolują narrację dotyczącą wojny.
„Kiedy pojawiają się problemy z gospodarką i rosyjskim społeczeństwem, pojawia się presja na zemstę," mówi.
Ta retoryka może odzwierciedlać rosnącą frustrację i gniew na Kremlu. Andrij Kowalenko - członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy - uważa, że niedawne groźby mogą nie być związane z atakiem w regionie ługańskim.
Jak mówi Kowalenko, pierwszym z możliwych wyjaśnień jest brak rosyjskich sukcesów na polu bitwy. „Wobec braku strategicznych wyników na froncie Kreml próbuje wywrzeć presję psychologiczną na Ukrainę," przekonuje.
Dodaje, że Rosja próbuje wywrzeć presję także na sojuszników Ukrainy, ostrzegając personel dyplomatyczny, by opuścił Kijów.
Kreml od dawna postrzega silne europejskie wsparcie dla Kijowa - zarówno polityczne, jak i wojskowe - jako główną przeszkodę w realizacji swoich wojennych celów.
Po trzecie - jak twierdzi Kowalenko - Kreml „próbuje odwrócić uwagę od dalekosiężnych ataków Ukrainy wewnątrz Rosji oraz [rosyjskiej] zdolności do obrony własnych terytoriów, w tym Moskwy".
Krótko mówiąc: trwająca już piąty rok wojna nie przebiega dziś po myśli rosyjskich władz.

Źródło zdjęcia, BBC/Lee Durant
Waszyngtoński Instytut Badań nad Wojną (ISW) ocenia, że „charakter wojny zmienia się na korzyść sił ukraińskich – przynajmniej na razie".
Według ISW Rosja traci coraz więcej żołnierzy, osiągając przy tym coraz mniejsze zyski. Dane wskazują, że przez ostatnich pięć miesięcy więcej Rosjan ginęło na polu bitwy, niż dołączało do wojska.
W Moskwie narasta presja.
Nigel Gould-Davies - analityk z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) - mówi, że Rosja „stoi w obliczu rosnących ograniczeń przemysłowych i kadrowych". "Wkrótce będzie musiała zdecydować, czy siłą zmobilizować gospodarkę i społeczeństwo," dodaje.
Zdaniem analityka wcielanie Rosjan do wojska siłą „byłoby wysoce destabilizujące i niepopularne."
Nic z tego nie wpływa jednak na bezpośrednie zagrożenie dla Ukrainy.
Kijów wciąż dochodzi do siebie po ostatnim „ataku odwetowym" Rosji. W miniony weekend rosyjskie siły wystrzeliły prawie 600 dronów i 90 pocisków, w większości skierowanych na ukraińską stolicę.
Choć ukraińska obrona przeciwlotnicza zniszczyła większość dronów, 35 pocisków dosięgło celów.
Co rzadkie, w ramach rosyjskiego bombardowania po raz kolejny wykorzystano co najmniej jeden hipersoniczny pocisk balistyczny typu Oresznik. Wyposażony w sześć głowic bojowych pocisk jest niezwykle trudny do zestrzelenia przez konwencjonalną obronę powietrzną.
Według Stupaka, analityka i byłego oficera wywiadu, użycie Oresznika służy przede wszystkim „celom propagandowym". Jak mówi, rosyjskie pociski tego typu były do tej pory wyposażone w nieaktywne głowice i powodowały ograniczone zniszczenia.
Kijów może jednak mieć spore trudności z reagowaniem na powtarzające się ataki na dużą skalę.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ponowił apele do sojuszników o dostarczenie większej liczby systemów obrony powietrznej.
Jurij Inhat, rzecznik ukraińskich sił powietrznych, mówi, że głównym problemem pozostaje „ograniczona liczba pocisków przechwytujących, jakimi dysponuje ukraińska obrona powietrzna".
Wyprodukowane w USA systemy Patriot są do tej pory jedyną skuteczną bronią służącą do zestrzeliwania rosyjskich pocisków balistycznych.
Ukraina ma ich jednak coraz mniej.
Być może widać oznaki, że Rosja staje się coraz bardziej zdesperowana — ale dla Ukrainy i jej sojuszników może to być również powód do niepokoju.
Międzynarodowa reakcja na rosyjskie groźby
We wtorek niemal 50 krajów przedstawiło w Organizacji Narodów Zjednoczonych oświadczenie, w którym potępiło - jak określiły - groźby Rosji wobec ambasad na terytorium Ukrainy.
„Potępiamy również niedawne groźby Rosji wobec instytucji dyplomatycznych i ambasad w Kijowie. Jest to coś, czego nie możemy zaakceptować," napisano w oświadczeniu odczytanym przez przedstawiciela Ukrainy przy ONZ, Andrija Melnyka.
Oświadczenie podpisały kraje europejskie, Japonia, Korea Południowa oraz inne państwa.
Sekretarz generalny ONZ António Guterres wyraził zaniepokojenie falą rosyjskich ataków na Ukrainę w miniony weekend, w których cztery osoby zostały zabite, i które spowodowały rozległe zniszczenia w stolicy Ukrainy.
„Jestem głęboko zaniepokojony niedawną zapowiedzią przez Federację Rosyjską rozpoczęcia ciągłych i systematycznych ataków na ukraińskie przedsiębiorstwa sektora obronnego w Kijowie, a także na ośrodki decyzyjne i stanowiska dowodzenia, po doniesieniach o ukraińskim ataku dronowym na budynek uczelni i akademik w ukraińskim mieście Starobielsk, obecnie okupowanym przez Federację Rosyjską," powiedział Guterres podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
„Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, konieczne jest unikanie dalszej eskalacji konfliktu, który już przyniósł katastrofalne skutki dla ludności cywilnej i grozi jeszcze większym oddaleniem perspektyw na pokój."
Dodatkowy reportaż: Anastasija Lewczenko, Wołodymyr Łożko i Firle Davies
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska













