'Zaczęłam brać ketaminę w wieku 14 lat. W wieku 22 lat musiałam nosić pieluchy'

- Autor, Jenny Rees
- Stanowisko, Korespondentka ds. zdrowia w Walii
- Data publikacji
- Czas czytania: 6 min
Megan Harmes miała 14 lat, gdy po raz pierwszy spróbowała ketaminy.
Dziesięć lat później, po odwyku, próbuje odbudować swoje życie. Uzależnienie doprowadziło u niej do poważnych problemów z pęcherzem moczowym, które zmusiły ją do noszenia wkładek higienicznych.
Walijska organizacja charytatywna Kaleidoscope, zajmująca się pomocą osobom uzależnionym, poinformowała, że liczba skierowań do jej ośrodka detoksykacyjno-rehabilitacyjnego wzrosła z zaledwie dwóch w 2021 roku do 112 w tym roku. Większość pacjentów ma od 18 do 24 lat.
„To bardzo tani i łatwo dostępny środek. Właśnie dlatego coraz więcej osób sięga po niego coraz częściej i w coraz większych ilościach," powiedziała Jo Moore, kierująca ośrodkiem odwykowym Birchwood prowadzonym przez organizację Kaleidoscope.
Uniwersytet Południowej Walii prowadzi obecnie badania nad potrzebami osób uzależnionych od ketaminy. Naukowcy wskazują, że szkody spowodowane długotrwałym i intensywnym jej używaniem mogą rozwijać się szybciej niż w przypadku alkoholu czy innych narkotyków.
Ośrodki leczenia uzależnień, dotąd nastawione głównie na pomoc starszym pacjentom, muszą dostosować się do potrzeb znacznie młodszych osób, które często zaczęły używać ketaminy jeszcze w wieku szkolnym.
Według 24-letniej Megan z Flint w północnej Walii zażywanie ketaminy stało się bardziej powszechne wśród osób w jej wieku w czasie pandemii Covid-19.
Odbywała wtedy praktykę w branży lotniczej, ale po przejściu na pracę zdalną nadal otrzymywała pełne wynagrodzenie. Jednocześnie narkotyk stał się łatwo dostępny, a jego cena znacząco spadła.
W najgorszym okresie zażywała ketaminę „każdego dnia, od rana do wieczora". Jak mówi, pomagała jej tłumić objawy ADHD i zaburzenia osobowości z pogranicza.
„Odkąd jestem trzeźwa, mam w sobie dużo więcej energii. Gdy miałam 14 lat, praktycznie wszystko w sobie tłumiłam," powiedziała.
Z czasem uzależnienie doprowadziło do utraty praktyki zawodowej. Jak wspomina, wtedy „wszystko zaczęło się sypać".
Megan znalazła później pracę w innym miejscu, ale cztery lata spędzone na nocnych zmianach jeszcze bardziej pogłębiły jej uzależnienie. Zażywała ketaminę, by nie zasnąć podczas pracy, a także w dni wolne.
Od dwóch lat zmaga się z przewlekłym bólem. Nie może stać wyprostowana i musi nosić pieluchomajtki.
„Noszenie podpasek i pieluchomajtek w wieku 22 lat odebrało mi wszelkie poczucie godności," powiedziała.
„Wtedy naprawdę nie zależało mi na tym, czy będę żyć, czy umrę. Teraz nie chcę umierać. Jestem na odwyku od nieco ponad czterech tygodni i powoli wracam do dawnej siebie".
Megan powiedziała, że przez jakiś czas nie będzie wiadomo, jak poważne są uszkodzenia jej pęcherza. Dodała jednak, że przybrała na wadze i czuje się lepiej niż przed rozpoczęciem leczenia.

W Wielkiej Brytanii ketamina jest wykorzystywana w medycynie jako środek znieczulający oraz w weterynarii. Od 2014 roku należy do narkotyków klasy B, co oznacza, że jej posiadanie, produkcja i sprzedaż są nielegalne.
Szacuje się, że w latach 2024-2025 nielegalnie używało jej około 264 tys. osób w wieku od 16 do 59 lat. W ciągu dekady liczba osób szukających pomocy z powodu używania ketaminy wzrosła dwunastokrotnie.
Choć w Polsce ketamina jest mniej popularna niż w Wielkiej Brytanii, eksperci zwracają uwagę na jej rosnącą dostępność w Europie, także w Polsce. Dane pokazują również, że pierwsze kontakty z narkotykami często mają miejsce jeszcze przed ukończeniem 15. roku życia.

Dr Darren Quelch z Uniwersytetu Południowej Walii powiedział, że rozmowy z pacjentami ośrodka Birchwood pokazują, że wiele osób po raz pierwszy sięga po ketaminę już w wieku 13 lat.
Dodał, że długotrwałe używanie tego narkotyku może prowadzić do problemów z pamięcią, przewlekłego bólu, uszkodzenia pęcherza moczowego i niewydolności nerek.
Jego zdaniem placówki leczenia uzależnień muszą szybko dostosowywać się do potrzeb tej grupy pacjentów, ponieważ ich problemy są coraz bardziej złożone.
„To nie jest obszar, z którym na co dzień mają do czynienia ani w którym mają największe doświadczenie," powiedział. „Nawet gdyby tak było, nadal nie wiemy, jakie rozwiązania są najskuteczniejsze".
Obecnie dr Quelch współpracuje z organizacją Kaleidoscope nad badaniami, które mają pomóc określić, jakie formy wsparcia najlepiej sprawdzają się u osób uzależnionych od ketaminy.
„To grupa pacjentów o innych potrzebach niż wiele osób korzystających z tradycyjnych programów leczenia uzależnień od narkotyków i alkoholu," dodał.

Mark, zapalony piłkarz z Liverpoolu, powiedział, że jego stan zdrowia pogorszył się do tego stopnia, że „w wieku 25 lat miał ciało 80-latka".
„Nie funkcjonowałem już jak normalny człowiek," powiedział. Jak dodał, z zazdrością patrzy dziś na ludzi w swoim wieku, którzy mogą chodzić bez bólu.
„Przestałem być ojcem dla mojej córeczki. Przestałem być starszym bratem i odpowiedzialnym synem."
Mark regularnie wydalał skrzepy krwi i odczuwał ból podczas oddawania moczu. Jak mówi, ogromny wpływ na jego życie miało również zapadnięcie się nosa spowodowane wciąganiem narkotyków.
„To całkowicie niszczy pewność siebie. Wtedy sięga się po kolejne narkotyki, bo pomagają zagłuszyć to, co myślę o sobie."
To jeden z powodów, dla których poprosił o zachowanie anonimowości.
„Spotkałem się z obrzydzeniem ze strony własnej rodziny, a to mnie zniszczyło. Uzależnienie było dla mnie bardzo samotnym doświadczeniem."
Mark zaczął brać narkotyki w wieku 18 lat. Przyznaje jednak, że gdy miał 21 lat, zażywał już „duże ilości kokainy i ketaminy".
Początkowo zwrócił się o pomoc do lekarza rodzinnego w Liverpoolu, ale wstydził się przyznać do używania ketaminy, bo obawiał się, że zostanie zlekceważony lub osądzony.
„To była bolesna lekcja," powiedział.
Problem ten znajduje również odzwierciedlenie w badaniach dr. Quelcha. Jak podkreśla, wielu młodych ludzi ma trudności z uzyskaniem profesjonalnej pomocy, ponieważ ich objawy nie zawsze są łączone z używaniem ketaminy.
„Nie chodzi o to, że specjaliści nie zadają właściwych pytań. Problem polega na tym, że wciąż niewiele wiemy o tym, jakie formy pomocy są najskuteczniejsze," powiedział.
Dodał, że dostępnych jest niewiele rozwiązań dla młodych osób doświadczających szkód związanych z używaniem narkotyków i alkoholu.
Jo Moore uważa jednak, że sytuacja stopniowo się poprawia. Jej zdaniem coraz większa dostępność wczesnej pomocy sprawia, że mniej osób wymaga później detoksu.
„Widzimy coraz mniej nowych zgłoszeń związanych z ketaminą. To może oznaczać, że edukacja prowadzona w szkołach i na uczelniach zaczyna przynosić efekty," powiedziała.
Jednocześnie podkreśliła, że wiele osób używa ketaminy od lat i nadal będzie potrzebować wsparcia.
Moore zaznaczyła, że organizacje pomocowe i służba zdrowia muszą stale dostosowywać się do zmieniających się trendów w używaniu narkotyków. Jej zdaniem ważną rolę odgrywają również osoby, które same mają doświadczenie z uzależnieniem.

Dr Quelch podkreśla, że pełna skala problemu związanego z ketaminą i jego długofalowe skutki zdrowotne wciąż nie są znane.
Jak zaznacza, nawroty uzależnienia są częstym problemem. Badacze nadal nie wiedzą, jak szybko organizm wraca do zdrowia po odstawieniu narkotyku. Z ich obserwacji wynika jednak, że osoby wracające do zażywania ketaminy po okresie abstynencji często doświadczają szkód zdrowotnych znacznie szybciej niż za pierwszym razem.
Dr Quelch pozytywnie ocenia jednocześnie działania organizacji takich jak Kaleidoscope.
„To miejsce wolne od osądzania i stygmatyzacji. Ogromną rolę odgrywa tam wsparcie osób, które same mają doświadczenie z uzależnieniem," powiedział.
Dla Marka pobyt w ośrodku oznaczał możliwość skupienia się na przyszłości. Podobnie jak wielu innych pacjentów chce dziś pomagać osobom znajdującym się w sytuacji, w której sam kiedyś się znalazł.
„Dorastałem w przekonaniu, że pieniądze są najważniejsze, ale dziś największą satysfakcję daje mi pomaganie innym. Sam kiedyś potrzebowałem wsparcia i wiem, jak wiele może ono znaczyć," powiedział.
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.
Edycja: Olga Sawczuk








