|
Dokąd idziesz, przemyśle? | |||||||||||||||||||||||||||||||
Niektórzy przewidywacze przyszłości przewidują zagładę, optymiści pocieszają, że nie będzie tak źle. Rynek muzyczny wraz z pojawieniem się szserokodostępnego i szerokopasmowego internetu dostał gęsiej skórki. Dzięki takim serwisom jak Napster wiele tysięcy nagrań przepłynęło prawie całkiem za darmo od komputerów jednych fanów do drugich. Choć tego typu przedsięwzięcia uznano za nielegalne a kilku osobom wytoczono procesy za udostępnianie piosenek w internecie z pominięciem tantiem dla właścicieli praw autorskich, internet pozostaje rajem piratów. Czy zatem sklepy płytowe znikną, a zubożali szefowie wytwórni zaczną sprzedawać złote płyty i skórzane fotele na e-bay'u czy allegro? Stan rynku badał angielski ekspert Louis Barfe autor nowowydanej książki "Gdzie są stare dobre czasy?" ("Where Have All The Good Times Gone?")
Louis Barfe: Jest podobnie jak ze zdrowiem każdego innego pacjenta. Dużo zależy od trybu życia, właściwej diety, ruchu i pozytywnego myślenia. Przemysł muzyczny przez lata odżywiał się bardzo niezdrowo i teraz widać tego efekty. - Jak bardzo oddaliły się stare dobre czasy? W zeszłym roku sprzedaż płyt w Stanach wzrosła o jakieś dwa procent, a w Wielkiej Brytanii zanotowano – jeśli chodzi sprzedaż roczną – rekord wszechczasów. Chyba nie jest aż tak źle? - Nie, nie jest aż tak źle. Ale przemysł przez długi czas zarabiał olbrzymie pieniądze i to stosunkowo łatwo, więc trudno mu teraz zrozumieć, dlaczego ma problemy. Pamiętajmy, że zyski koncernów muzycznych są wciąż olbrzymie i jak należy przypuszczać olbrzymie pozostaną, o ile uda im się utrzymać kontrolę nad wysokimi cenami w sklepach i zachować umiejętność łowienia talentów. Tak naprawdę mszczą się teraz lata stagnacji. Koncerny drapią się w głowę i pytają co się stało, że teraz nie daje się już tak łatwo zarobić, ale jakoś nie mogą zdać sobie sprawy, że może warto byłoby zmienić politykę finansową, może obniżyć trochę ceny płyt, dobrze płacić muzykom i tak dalej. Jednocześnie wielu ludzi w innych obszarach przemysłu zrozumiało, że nadchodzą zmiany i przystosowało się do nich. Koncerny wprowadzały zmiany niechętnie, chyba że nie miały już innego wyjścia i teraz też mamy do czynienia z taką niechęcią. Byłbym arogancki, gdybym dyktował koncernom muzycznym co mają robić, ale z drugiej strony koncerny w ogóle nie słuchają głosów krytyki i to też jest arogancja. Przemysł muzyczny w latach 20. i 30. lamentował, że radio zabije rynek płyt, że nikt już nie będzie chciał ich kupować. To samo teraz mówi o kopiowaniu nagrań z internetu. A przecież radio stało się najlepszym instrumentem promocji płyt w historii muzyki. Internet też może spełnić taką rolę, jeśli odpowiednio się do niego podejdzie. - Jak zatem wygląda przyszłość? - Muzyka była, jest i będzie. Zapotrzebowanie na nią jest obecnie większe niż kiedykolwiek. Ludzie słuchają muzyki i kupują płyty czy nagrania; obecnie jednak niekoniecznie od koncernów muzycznych. Koncerny argumentują, że ich działalność nie polega tylko na nagrywaniu, przewożeniu i sprzedawaniu płyt – są w dużej mierze odpowiedzialne za łowienie talentów, prezentowaniu ich publiczności i na tym też chcą zarabiać. Z pewnością będą musiały się jednak przyzwyczaić do mniejszych marż i prawdopodobnie innych form zarabiania niż płyty. Chociażby z gadżetów. Weźmy ostatni kontrakt Robbiego Williamsa, który opiewa na 150 milionów dolarów. Dla wielu ludzi to szaleństwo, ale jak weźmiemy pod uwagę, że firma nieźle zarabia na koszulkach sprzedawanych podczas koncertów, to nie jest to tak olbrzymia suma. - Jak wygląda sytuacja na rynkach rozwijających się – w Afryce czy południowo-wschodniej Azji? - Azja jest bardzo ciekawa, bo nigdy nie było tam zbyt wielu legalnych kompanii muzycznych i dominowali piraci. Teraz te firmy, które istnieją, desperacko próbują wyrwać część rynku z rąk piratów. Singapur na przykład był jeszcze nie tak dawno rajem dla piratów, ale po harmonizacji międzynarodowych praw sytuacja się zmienia. W takich miejscach trzeba kompanie muzyczne tworzyć od zera. W Afryce scena muzyczna zawsze była bardzo aktywna i firmy żywiły się tym. Tam technologiczny jest jednak powolny i rynek na razie pozostaje w dużej mierze niezależny od kopiowania internetowego. |
| |||||||||||||||||||||||||||||||