|
Trzech wielkich kompozytorów | |||||||||||||||||||||||||||||||
Eddie Holland, Brian Holland, Lamont Dozier, znani jako Holland Dozier Holland. Tych trzech kompozytorów pod egidą wytwórni Motown w latach 60 rozpoczęło trend muzyki soulowej, który nie dość, że szybko zdobył światową popularność, to dobrze znany jest do dziś, także w tej pierwotnej wersji. Napisali razem 54 piosenki, które dostały się na szczyty światowych list przebojów. Tworzyli dla wielu grup i solistów. Do dziś ich piosenki były zagrane w radio w telewizji na całym świecie ponad sto milionów razy. Nic dziwnego, że doczekali się wreszcie specjalnej nagrody Ivor Novello, przyznawanej w Wielkiej Brytanii właśnie kompozytorom. Gdy odbierali ją w Londynie kilka miesięcy temu, wspominali na naszej antenie stare czasy, które kojarzą im się między innymi z ciężką pracą. LD: Byliśmy jak fabryka w fabryce. Zachowywaliśmy się jak pies spuszczony z łańcucha. To pomagało - atmosfera była świetna, rosła konkurencja, każdy - i autorzy piosenek i producenci chcieli, żeby to właśnie ich kawałek był wydany jako następny. I to było wspaniałe, bez takiego klimatu praca tam nie miałaby sensu. My pisaliśmy dla tylu ludzi, że trudno było nadążyć. Były przecież The Supremes, Four Tops, Marivn Gaye, Martha and The Vandellas. Pamiętam, że mieliśmy poważne stany lękowe, że nie zdążymy. Brian wtedy mówił 'Chłopaki, co jest? Dorzucamy węgla do pieca i jedziemy dalej!' Zresztą, to nie tylko Brian trzymał nas przy życiu. Pomagaliśmy sobie na wzajem. LD: Zawsze musiał być pomysł na piosenkę. Ktoś siedział przy pianinie grał jakąś melodię, do tego dochodziła linia basu i tak dalej. Wymienialiśmy się między sobą wrażeniami, każdy dorzucał coś swojego i jak utwór nabierał kształtów, szliśmy do studia nagraniowego. Brian był odpowiedzialny za stronę techniczną. Czasem na tym etapie pojawiał się tekst, tym zajmował się zwykle Eddie, to znaczy decydował, który artysta powinien zaśpiewać dany utwór. Zdarzało się, że nagrywaliśmy wersję demo i wysyłaliśmy ją różnym wokalistom. BBC: No właśnie, Brian, ty często nie wiedziałeś, dla kogo będzie dany utwór... BBC: ‘This Old Heart Of Mine’ i wiele podobnych piosenek powoli stawały się obowiązującym kanonem, który określał nowe brzmienie młodej Ameryki. Czy wtedy zdawaliście sobie sprawę z dokonującego się przełomu? LD: Tak, wyglądało to jak pisanie książki, która nie istniała, a która była bardzo potrzebna. Przed nami nikt takich rzeczy nie robił. Myśmy brali akordy z muzyki gospel, klasyczne klimaty i rytmy... To były nowe kierunki, nowe struktury. Wielu kompozytorów po nas po prostu uczyło się jak pisać piosenki na podstawie naszych utworów. Ale wtedy my robiliśmy to, co wydawało nam się słuszne; szliśmy za głosem serca. W sumie to dobrze, że był Motown, że mieliśmy możliwości.... Cieszę się, że stworzyliśmy tak olbrzymi katalog. BBC: ‘Reach Out I'll Be There’ formacji grupy Four Tops łączy w sobie zupełnie niecodzienne elementy... LD: Tak, ma w sobie wątki gospel, arabskie harmonie, i elementy rosyjskie. Można niemal zobaczyć skaczących kozaków. Ale taki był klimat, mieliśmy pomysły i staraliśmy się je realizować. Może byliśmy młodzi i naiwni, ale przez to udało nam się spróbować rzeczy, których przed nami nikt jeszcze nie próbował. BBC: Co było inspiracją dla tych, bardzo często miłosnych piosenek? LD: Wiele z moich pomysłów to były obrazy przetworzone na dźwięki. Często dotyczyły miłości, niejednokrotnie niespełnionej. Zwykle wyobrażałem sobie tą albo inną dziewczynę z sąsiedztwa i te wyobrażenia stawały się zaczątkiem przebojów. Bardzo często postać jakiejś dziewczyny pomagał w dobieraniu akordów, akordy tworzyły pewien klimat i tak się toczyło. EH: Często pisałem tekst, a Brian chciał, żebym coś zmieniał. Ja mówiłem, że tak ma być, że trzeba stopniowo budować nastrój, a on na to, że nic nie będziemy budować, bo te wersy dalej są dobre i trzeba do nich dojść znacznie szybciej. Spieraliśmy się regularnie. Brian prosił, żebym skrócił tekst, bo mu słowa przeszkadzają w rytmie i tak dalej. A kiedyś Brian przyszedł i śpiewał 'Bernadette'. Od razu się skrzywiłem, bo co tekściarz może zrobić ze słowem 'Bernadette'? ale czułem, że to coś osobistego. Złożyło się zresztą tak śmiesznie, że każdy z nas miał dziewczynę, która miała na pierwsze albo na drugie imię Bernadette. Więc zacząłem nad tym pracować. Szło opornie, czegoś wyraźnie brakowało. Aż pewnego wieczora zadzwoniła do mnie taka koleżanka, chciała, żebym do niej przyszedł. Odpowiedziałem, że nie mogę, bo pracuję. Ona na to, 'Wiesz, są ludzie którzy czekają całe życie na to, żeby dojść do tego, co my mamy już teraz'. Natychmiast odłożyłem słuchawkę, bo wiedziałem, że taki wers będzie kluczową częścią utworu, który rzecz jasna zatytułowaliśmy Bernadette. BBC: Pierwszym sukcesem tria był utwór ‘Where Did Our Love Go?’. BH: Mieliśmy problem, Mary Wilson czy Diana Ross. Mary miała miękki, delikatny głos; Diana ostrzejszy, wysoki. Długo się spieraliśmy, może w ogóle ktoś inny. I w końcu wpadliśmy na pomysł, że zaśpiewa go Diana ale pod warunkiem, że obniżymy tonację, żeby jej głos nie brzmiał zbyt krzykliwie. I tak zostało LD: Klimat tej piosenki był charakterystyczny dla faceta, który jest nieszczęśliwy w miłości, siedzi przy barze i zwierza się barmanowi. Brzmiało jak dowcip. Dziewczyny narzekały, że ten kawałek nie ma szansy na miejsce w pierwszej 20tce. Ale utwór się ukazał, wszedł na szczyt listy i tak naprawdę otworzył nam drzwi do muzyki pop. Nie mamy wątpliwości: nasz sen się spełnił. Wtedy trudno było to przewidzieć. Dziś, 40 lat później te piosenki żyją własnym życiem. Wielu kompozytorów ciągle do nich sięga, szuka inspiracji, sprawdza jakie stosowaliśmy sztuczki. W pewnym sensie brzmią, tak jakbyśmy napisali je wczoraj. Ale niemal codziennie musimy się szczypać i sprawdzać, czy nie śnimy. W sklepie, w kinie, wszędzie, zawsze gdzieś lecą nasze utwory. Kiedyś mówiło się, że nasz katalog to ścieżka dźwiękowa Ameryki. Ale dzisiaj już tak nie jest. Nasz katalog, to ścieżka dźwiękowa świata. |
| |||||||||||||||||||||||||||||||